Camp America
Programy Korzyści Jak wyjechać Zgłoś się Zamów broszurę FAQ - odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania Kontakt Poleć znajomym

Moje zakręcone Stany

Camp America - mój sposób na wakacje!

ZDECYDOWAŁAM SIĘ.... Zajęło mi to nie więcej niż 45 minut. Wypełnienie kilku...


Hej, ho przygodo!

Cześć! Moja przygoda z Resort America rozpoczęła się jakoś w marcu...


Od Key West do Meksyku

Ideę wyjazdów do USA z Camp America poznałem już przed wieloma laty. Z...


Szalony Nowy Jork i nie tylko!

Zawsze chciałam zobaczyć Amerykę. Ubiegłego lata dzięki Camp America udało mi...


Tylko Camp America!

Jak co roku miałem dylemat: w jaki sposób i gdzie spędzić wakacje aby...


Aleksander Stal

"Hey Jean!" - tak przywitał mnie na lotnisku w Detroit, ogolony na łyso, ze złotym łańcuchem na szyi, czarnoskóry przedstawiciel mojego pierwszego ośrodka w Stanach. "No, tak - tu chyba wszystko jest całkowicie popaprane" - pomyślałem sobie, wiedząc, że przecież mój ośrodek miał być malowniczo położonym, ortodoksyjnym żydowskim campem dla dzieci nie tylko z USA, ale i z Izraela.

Po godzinnej jeździe żółtym szkolnym autobusem, wraz ze zbieraniną studentów z całego świata dotarliśmy na miejsce. Od razu nabrałem pewności, że moje pierwsze wrażenie było całkowicie uzasadnione. Dyrektorem ośrodka okazał się mocno przytyty czarnoskóry grubasek, a nad duchową oprawą całości kontrolę sprawował długobrody Rabin.

Pierwsze dni to była aklimatyzacja do nowego stylu życia w koszernym, amerykańsko-żydowskim otoczeniu - dwie kuchnie, dwie zastawy stołowe, dwa komplety sztućców - i nie można nic pomylić, tak aby te przedmioty, które stykały się z mięsem nie pomyliły się z częścią używaną do nabiału. Wielkie świętowanie w piątek i wielka cisza i kontemplacja w sobotę. Wszystko poukładane i zaplanowane do ostatniego szczegółu.

Na początku pracowałem jako kelner. Ten harmider na stołówce można od razu pokochać, albo trzeba zakupić zatyczki do uszu. Grupki dzieciaków prześpiewujące się nawzajem, ogólny śmiech i wesoła atmosfera. Po prostu znalazłem się w oku cyklonu - to był mój żywioł.

Po tygodniu wraz z angielskim kolegą zostaliśmy uroczyście mianowani na głównych zmywaczy naczyń. I wierzcie mi, że była to najlepsza fucha na całym obozie. Ponieważ zmywaliśmy tylko po posiłkach mięsnych - a były one serwowane jedynie na kolację - całe dni spędzaliśmy na grze w kosza i pływaniu żaglówkami. No, ale jak trzeba było pracować to kończyliśmy o 1 w nocy!!!

Moje następne ośrodki były jeszcze bardziej zakręcone. Pracowałem jako opiekun na amerykańskiej półkolonii w San Francisco. Mieszkaliśmy u rodzin amerykańskich w wielkich kolonialnych domach. Tam pierwszy raz jeździłem na Harley'u i skakałem na spadochronie. W domu był wielki basen z jakuzzi i długą trampoliną oraz wieeelki barek. :-)

W następnym roku byłem opiekunem na obozie wędrownym po Newadzie, Kalifornii i Teksasie - opiekowałem się grupką świeżo upieczonych małych emigrantów z Rosji. Wierzcie mi, że amerykańskie dzieciaki przy tych, to były baranki.

Mój następny ośrodek to był już totalny odjazd. Wyobraźcie sobie, że pracowałem jako opiekun i pomoc medyczna/obozowa pielęgniarka w ośrodku kolonijnym na Hawajach! (tak, tam też jest Camp America!)

I co? Czy życie nie jest piękne? Wszystko jest w zasięgu naszych rąk, trzeba tylko się zdecydować na ten pierwszy krok, a dalej już samo się tak jakoś wszystko układa... Pamiętajcie, że po studiach na takie wariactwo jak Camp America już nie będziecie się mogli zdecydować!

Pozdrowienia dla wszystkich niepokornych!

Camp America (United Kingdom) Camp America (Australia) Camp America (New Zealand) Camp America (Switzerland) Camp America (Austria) Camp America (Germany)

Work and travel - typy programów | Camp America | Resort America | Zgłoś się! | Twoje konto


American Institute for Foreign Study (UK) Ltd. Registered in England No. 939488 at 37 Queen's Gate, London SW7 5HR United Kingdom