Camp America
Programy Korzyści Jak wyjechać Zgłoś się Zamów broszurę FAQ - odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania Kontakt Poleć znajomym

Słowa kluczowe: porady, relacje

Plakat prawdę Ci powie

Camp America - mój sposób na wakacje!

ZDECYDOWAŁAM SIĘ.... Zajęło mi to nie więcej niż 45 minut. Wypełnienie kilku...


Jak podbić Dziki Zachód czyli Ameryka od kuchni

O Camp America usłyszałem, gdy byłem na pierwszym roku studiów, czyli spory...


My photo story!

Witam wszystkich poszukiwaczy przygód! Chcecie wyruszyć w swoją podróż? To...


Oko w oko z krokodylem

Przed wyjazdem z Camp America do USA zwiedziłam wiele miejsc w Europie. Swoje...


USA i coś jeszcze!

Tydzień w Cancun (tak - w Meksyku!), tydzień w Chicago, ostatnie kilka dni w Bostonie. Było tak wspaniale, że gdy tylko wróciłam do Polski, znałam już swoje plany na kolejny sezon z Camp America. Wyjechałam po raz drugi, powróciłam w to samo miejsce pracy, a we wrześniu spędziłam tydzień na Jamajce i dwa tygodnie w Meksyku. Tak się złożyło, że wraz z mieszkańcami miałam okazję świętować odzyskanie niepodległości miasta Meksyk…


Łukasz Batog

Plakat prawdę Ci powie

Wypełniłem aplikację, namówiłem swojego kolegę na wspólny wyjazd dzięki „Buddy Option” i zanim się spostrzegłem, siedziałem już w samolocie do Nowego Jorku.

Koniec listopada 2008. Mróz, śnieg i wszechobecny klimat coraz bardziej doskwierającej zimy. Idąc korytarzem swojej uczelni zauważyłem plakat Camp America, który przykuł moją uwagę. Wakacje marzeń w Stanach? Tak właśnie obiecywano.



Krótka rozmowa z konsultantką, podczas której dowiedziałem się, że w ciągu kilku najbliższych dni w moim mieście będzie organizowane spotkanie informacyjne. Poszedłem, wysłuchałem obszernej prezentacji na temat programu i długo zastanawiać się nie musiałem. Jadę!

Wypełniłem aplikację, namówiłem swojego kolegę na wspólny wyjazd dzięki „Buddy Option” i zanim się spostrzegłem, siedziałem już w samolocie do Nowego Jorku.

Dostaliśmy miejsce na campie dla dzieci ortodoksyjnych Żydów, w północnej Pensylwanii. Początkowo trochę nas to przeraziło - nie dość, że wyjeżdżamy kilka tysięcy kilometrów od domu, to jeszcze będziemy pracować z ludźmi, o których tak naprawdę nic nie wiemy. Pierwsze dni na campie minęły nam jednak błyskawicznie, pojawiliśmy się tam jeszcze przed przyjazdem dzieci i mieliśmy masę wolnego czasu, który wykorzystywaliśmy na uprawianie wszelkich sportów. Wszystko było do naszej dyspozycji: korty tenisowe, boiska do praktycznie każdej gry, siłownia, baseny oraz jezioro z kajakami, żaglówkami i łodzią motorową, dzięki której mogliśmy doświadczyć przejażdżki na „bananie” i nartach wodnych.

Taki stan rzeczy nie mógł jednak trwać w nieskończoność i w końcu musiała rozpocząć się praca. Pracowaliśmy w kuchni, głównie w dziale sałatkowym, spędzając dnie na krojeniu pomidorów, ogórków, przygotowywaniu pasty z tuńczyka i wielu innych dodatków do dań głównych. Spędzaliśmy tam nawet do dwunastu godzin dziennie, jednak nasze obowiązki nie były nie wiadomo jak męczące - wieczorami byliśmy pełni sił do korzystania z uroków campu. Po pewnym czasie postanowiliśmy nawet podjąć dodatkową pracę podczas popołudniowej przerwy – sprzątanie obozu, 30 minut dziennie za dodatkowe pieniądze, które wydawaliśmy na... zakupy. To na zakupach właśnie spędzaliśmy większość naszych dni wolnych. Ilość ogromnych centrów handlowych w okolicy sprawiała, że czuliśmy się tam jak w zakupowym raju. Do Polski wróciliśmy obładowani do granic możliwości masą ubrań i elektroniki, która w Stanach jest dużo, dużo tańsza niż w Polsce.

Po 7 tygodniach pracy (nasz obóz trwał nieco krócej od innych) wynajęliśmy pokój w jednym z nowojorskich hosteli i ruszyliśmy w miasto. Początkowo trochę się przeraziliśmy, ponieważ jadąc do centrum NY wsiedliśmy do złego autobusu i nagle znaleźliśmy się w samym centrum Bronxu, jednak po kilkunastu minutach w metrze byliśmy już przy Madison Square Garden, gdzie na dobre rozpoczęła się nasza przygoda. Statua Wolności, Empire State Building, Central Park, dom Johna Lennona i wiele, wiele więcej.

Podczas przyszłych wakacji już po raz trzeci wrócę do Stanów na swój camp. Z całą odpowiedzialnością muszę stwierdzić, że Camp America w stu procentach wywiązała się ze wszystkich zobowiązań, a wakacje marzeń stały się rzeczywistością, która przerosła moje najśmielsze oczekiwania.









Camp America (United Kingdom) Camp America (Australia) Camp America (New Zealand) Camp America (Switzerland) Camp America (Austria) Camp America (Germany)

Work and travel - typy programów | Camp America | Resort America | Zgłoś się! | Twoje konto


American Institute for Foreign Study (UK) Ltd. Registered in England No. 939488 at 37 Queen's Gate, London SW7 5HR United Kingdom