Camp America
Programy Korzyści Jak wyjechać Zgłoś się Pobierz broszurę FAQ - odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania Kontakt Poleć znajomym

Słowa kluczowe: kontakt, porady, relacje

Po prostu CA

Stany to miejsce, w którym zakochałem się od pierwszego wejrzenia! Spełniłem tam swoje największe marzenie i nie żałuję decyzji o wyjeżdzie.


Krzychu ze Śląska

Nie masz pomysłu na wakacje? Ja ci podsunę - USA. Mówisz: za daleko, za drogo, to nierealne. Też tak mówiłem. Przeczytaj moją relację z work and travel z Camp America, a zmienisz zdanie. Ale pamiętaj, że ostrzegałem – USA jest jak magnes!!!


Od przypadku do Ameryki!

...wynajęliśmy pokój w jednym z nowojorskich hosteli i ruszyliśmy w miasto. Początkowo trochę się przeraziliśmy, ponieważ wsiedliśmy do złego autobusu i nagle znaleźliśmy się w samym centrum Bronxu...


Paulina: z Białegostoku do USA!

Wakacje w USA pozwoliły mi w inny sposób spojrzeć na świat. Gdybym mogła, wszystkie swoje wakacje spędzałabym w USA z Camp America!


Przemas?? to ja!!

Boisz się jechać? Nie bój się!! To jest FAAAAJNE! Zwłaszcza jeśli ciekawi Cię USA - nie wahaj się, jedź z Camp America a zobaczysz jaka to akcja! Ja jadę już... piąty raz.


Po prostu CA

Jedziesz? To super. Nie jedziesz? Uuuu... Błąd. Szybko go napraw. Zapraszam Cię na moje niezależne forum (kliknij poniżej).

Link do mojego forum - zapraszam!

Hej - nazywam się Łukasz Karwowski, studiuję na PWSZ w Białej Podlaskiej i jestem już drugi raz uczestnikiem Camp America.

Jak zaczęła się moja przygoda z USA? Klasycznie;-) Zobaczyłem kiedyś kolorowy plakat Camp America na uczelni. Pomyślałem, że to ciekawy pomysł - spędzić fajnie wakacje, niedużym kosztem, a przy okazji zaliczyć praktyki. Poszedłem więc na prezentację programu, prowadzoną przez konsultanta i... jeszcze bardziej przekonałem się do tej idei. Potem – formularz on-line, zaświadczenie o niekaralności i kilka innych „papierków”. Formalności nie było dużo, a już parę tygodni później dowiedziałem się, że dostałem pracę, i to na zachodnim wybrzeżu! Przyznam, że ucieszyło mnie to ogromnie. Camp nazywał się YMCA Camp Orkila. Jak się później okazało, miałem duże szczęście dostać miejsce na zachodnim wybrzeżu i to jeszcze... na wyspie! (4 tys. mieszkańców).


Została już tylko rozmowa w ambasadzie USA, gdzie pytano się mnie głównie o to, co studiuję oraz gdzie i co będę robił na campie. Wiza była więc niemalże formalnością  i jeśli jesteś studentem, powinieneś dostać ją bez problemu... i usłyszeć w okienku od konsula miłe „Have a good summer”;-). Później już tylko spotkanie organizacyjne w Warszawie przed wyjazdem (tzw. „Orientation”) i oczekiwanie na lot.

Dzień 17 czerwca 2007 zapamiętam do końca życia. To właśnie wtedy rozpoczęła się moja niezwykła przygoda z Camp America. Pamiętam, że lot miałem przez Amsterdam, start o 8:55 rano, i że nerwowo kręciłem się po hali odlotów, pełen obaw, gdyż był to mój pierwszy lot i w ogóle pierwszy wyjazd typu work and travel. Na szczęście po chwili spotkałem kilka osób w koszulkach Camp America, takich samych jak moja, i uczucie samotności jak się pojawiło, tak zniknęło;-)

Sam lot był dla mnie czymś niezwykłym, ziemia widziana z góry wygląda naprawdę fascynująco. Najlepsze jednak miało dopiero się wydarzyć! I tak, po kilku godzinach lotu oczom naszym ukazał się Nowy Jork. Po przejściu przez bramki kontrolne zostaliśmy przywitani przez przedstawiciela Camp America. Krótka podróż autokarem do hotelu i nocleg, a następnego dnia czekał mnie kolejny długi lot - do Seattle!



Na lotnisku odebrała mnie sama szefowa campu i miło przywitała. Po drodze zobaczyliśmy kawałek Seattle - wieża „Space Needle”, dotychczas znana mi tylko z serialu „Chirurdzy”, okazała się wyższa niż myślałem i zrobiła na mnie naprawdę spore wrażenie. ;-)

Dalsza podróż z Seattle odbywała się promem State Ferries do wyspy Orcas Island, na której to znajdował się mój camp. Gdy tylko prom dopłynął na miejsce, już czekał na mnie busik z nazwą mojego campu, który zawiózł mnie na miejsce. W biurze przywitała mnie obsługa obozu i okazało się, że nie jestem jedyną osobą z Polski! Wskazano mi miejsce zakwaterowania oraz pracy. Miałem dwa dni na zwiedzanie wyspy i odpoczynek, zanim zacząłem pracę w kuchni. Nie było źle! Moja funkcja polegała na nalewaniu dzbanków z lemoniadą, krojeniu chleba, wędlin oraz serów. Razem ze mną pracowała czwórka innych osób - z Anglii, Francji i Rosji. Towarzystwo bardzo fajne, więc w czasie wolnym robiliśmy sobie wspólne wypady do miasta czy też na kajaki. Po campie zdecydowaliśmy się razem podróżować po Stanach. I tutaj zaczęło sie naprawdę......  Powiem Wam tylko tyle – to były n-i-e-s-a-m-o-w-i-t-e wakacje! Kto nie spróbował, ten nie zrozumie;-). Po takich „wakacjach życia” żal wielki było rozstawać się z kumplami na lotnisku!



W tym roku, oczywiście, ponownie zamierzam spędzić wakacje z Camp America, a już dziś zapraszam na moje prywatne, niezależne Forum Camp America, gdzie znajdziesz porady na temat podróżowania po USA, lotów, a nawet, być może, informacje na temat swojego campu lub resortu!

Jeśli masz więcej pytań, pisz śmiało:
lukasz.karwowski@campamerica.pl, GG: 4262672


Camp America (United Kingdom) Camp America (Australia) Camp America (New Zealand) Camp America (Switzerland) Camp America (Austria) Camp America (Germany)

Work and travel - typy programów | Camp America | Resort America | Zgłoś się! | Twoje konto


American Institute for Foreign Study (UK) Ltd. Registered in England No. 939488 at 37 Queen's Gate, London SW7 5HR United Kingdom