Camp America
Programy Korzyści Jak wyjechać Zgłoś się Pobierz broszurę FAQ - odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania Kontakt Zapisz się i przyjdź na spotkanie informacyjne

Berenika i Brad

Zakochasz się w Bostonie

Stany to miejsce, w którym zakochałem się od pierwszego wejrzenia! Spełniłem tam swoje największe marzenie i nie żałuję decyzji o wyjeżdzie.


W stronę Piramidy Słońca

...dzięki temu programowi zwiedziłam już nie tylko wspaniałe Stany Zjednoczone, ale również Meksyk i Jamajkę. Świat wydaje mi się teraz naprawdę ogromny i nieskończenie ciekawy. Namawiam Cię - spróbuj work and travel z Camp America, a będziesz miał o czym opowiadać...


Przeżyć wodospad

...zjechaliśmy do Cave of the Wind, gdzie woda z wodospadu spadała nam na głowy, a my ubrani w foliowe płaszcze i specjalne sandały próbowaliśmy utrzymać się na nogach. Oczywiście nie obeszło się bez przekroczenia granicy z Kanadą...


Power Asia

Wróciłam do Polski jako zupełnie inna osoba: roześmiana, rozgadana, otwarta na ludzi i uwielbiająca z nimi rozmawiać, bardzo komunikatywna i odważna. Jeśli poradziłam sobie w Stanach Zjednoczonych, to już nic więcej mnie nie zaskoczy i nie złamie. Zaczęłam z nadzieją i optymizmem patrzeć w przyszłość. Złapałam amerykańskiego bakcyla!


Od przypadku do Ameryki!

...wynajęliśmy pokój w jednym z nowojorskich hosteli i ruszyliśmy w miasto. Początkowo trochę się przeraziliśmy, ponieważ wsiedliśmy do złego autobusu i nagle znaleźliśmy się w samym centrum Bronxu...


Berenika Kordes

Berenika i Brad

Przygód starczyłoby mi na sporą książkę - zamieniłam nudne lato na work & travel z Camp America i... świat stanął na głowie! Zwłaszcza, gdy obok mnie pojawił się Brad Pitt...

STANY prawie zaplanowane i prawie poukładane, ale MOJE!

Hej! Nazywam się Berenika, studiuję na AE we Wrocławiu, a wakacje spędzam... no wiadomo gdzie! ;-) A jak do tego doszło? Posłuchajcie...





Zimno. Co gorsza - czas sesji zimowej. Być może do wakacji jest jeszcze daleko. A być może już zbliżają się wielkimi krokami? Może nauka, może zmęczenie i być może stos spraw na głowie – ja również to przechodziłam… i wiesz – to nie powód, aby przegapić podróż życia!

Mnóstwo egzaminów, wyjazdy na narty i bardziej bądź mniej zasłużony odpoczynek od studiowania. Mało kto zastanawiał się wtedy nad tym co robi w wakacje. Nie jestem osobą, która lubi kogokolwiek naśladować, więc kiedy zobaczyłam, któregoś pięknego dnia na gg opis kolegi: „Campamerica 2.400 wyjazdy do Stanów” stwierdziłam, że czas coś ze sobą zrobić w te wakacje!

Nie było łatwo oznajmić rodzicom pod koniec stycznia, że fajnie byłoby w tym roku zwiedzić kraj za oceanem. Do rzeczy łatwych nie zaliczę również wypełniania pierwszej aplikacji na wariackich papierach – w noc przed targami campów w Wawie, ale... udało się! Pracę dostałam z 3-ką znajomych w miejscu dobrze wszystkim znanym z westernów (taaak, mowa tu o Teksasie!).


   
  
                            
Wakacje nadeszły szybko. I to jak! Lot samolotem, lotnisko w Chicago, potem wreszcie MÓJ Teksas! Mega-realny i namacalny ;) Moment, kiedy dotarłam na miejsce, tak mnie ucieszył, że z perspektywy czasu pamiętam jedynie, że nigdy nie miałam tak miękkiej poduszki jak tamtej nocy i nigdy donuts'y nie smakowały mi lepiej niż następnego ranka te przyniesione do łóżka... Mmmm... pycha! no i może jeszcze tę swoją pierwszą błyskotliwą myśl po zjedzeniu 6 pączków w 60 sekund – „chyba jednak trochę mi się przytyje...”.





Nie ma się co oszukiwać – w Stanach kilka kg do przodu to tak samo pewna sprawa, jak fakt, że cowboye cały czas istnieją, a rodea w Texasie są czymś czego nie da się ominąć, nawet nie będąc cowboyem, a tylko prawie-„zwykłym”, prawie-„szarym” Campowerem-turystą ;P.





I zastanawiam się, czy pisać Wam teraz o tym, jak biegnąc po nazwijmy-ten-napój-sokiem nagle w tajemniczych okolicznościach odbiłam się od szyby i zaraz po tym miałam przyjemność zobaczyć swoich znajomych leżących ze śmiechu na ziemi, jak to widziałam najdłuższy pociąg na świecie tylko dlatego, że mój kolega uparł się, że koło torów kolejowych na pewno jest szybkie, magiczne przejście do Heinz Museum, chociaż nijak nie znał Pittsburga, lub jak w American Museum of Natural History w NYC przeszedł dwa kroki ode mnie (czyt. jedną grubą strażniczkę) prawdziwy Brad Pitt!... albo chociaż o tym, jak zamiast do Princeton pojechaliśmy do Atlantic City i kolega odkrył w sobie uzależnienie od hazardu (przegrywajac jakieś marne grosze w mieście kasyn :P, coś koło 150$!).





    Naprawdę miałam już się zamiar ogarnąć i wszystko to opisać, ale jaki to miałoby sens, skoro Wy – jadąc w tym roku – przebijecie mnie dwa razy (i to jest ten mniejszy powód) oraz skoro podobnych przygód starczyłoby mi jeszcze przynajmniej na sporą książkę ( <- trochę większy powód), plus mój zegarek mówi, że już w Polsce jest środek nocy (i ten powód jest największy, bo teraz jestem właśnie w Polsce)... czyli dokładnie 19:55 w Hunt, TX ;)





Podsumowując: z „US and A” wróciłam bogatsza o bezcenne, nowe doświadczenia, 20 kg cięższa (spokojnie, w tym: 5 kg masy ciała, 15 kg nowych ubrań ;) ) oraz z nowym, czerwonym Dell`em – oj, było warto!





Camp America (United Kingdom) Camp America (Australia) Camp America (New Zealand) Camp America (Switzerland) Camp America (Austria) Camp America (Germany)

Work and travel - typy programów | Camp America | Resort America | Zgłoś się! | Twoje konto


American Institute for Foreign Study (UK) Ltd. Registered in England No. 939488 at 37 Queen's Gate, London SW7 5HR United Kingdom