Camp America
Programy Korzyści Jak wyjechać Zgłoś się Pobierz broszurę FAQ - odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania Kontakt Zapisz się i przyjdź na spotkanie informacyjne

The Best Summer(s) Of My Life

Izabela Dańczak

...oczywiście spędzone z Camp America. Przeczytaj moją relację i przekonaj się sam, dlaczego było warto!

Moja przygoda  z Camp America zaczęła się w 2006 roku, kiedy to po pierwszym roku studiów zdecydowałam się na wyjazd do USA. Chęci były, tylko nurtowało mnie jedno pytanie : JAK WYJECHAĆ? Po kilku dniach zastanawiania się i szukania różnych opcji wyjazdu, natrafiłam na stronę Camp America... i nie pomyliłam się. To była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.

Krok po kroku, przechodząc przez rozmowę z konsultantką CA, wypełnianie aplikacji oraz dostarczanie niezbędnych dokumentów, dotarłam na Targi Pracy. Tam też dostałam pracę na obozie Camp Marist w New Hampshire, organizowanym przez zakon Braci Maryjnych.

Przygotowania trwały bardzo długo, jednak wreszcie nastał dzień mojego wyjazdu. Zwarta i gotowa na moją przygodę przybyłam na lotnisko w Warszawie, gdzie spotkałam od razu grupę studentów, którzy tak, jak ja, jechali po raz pierwszy do Stanów. Cała podróż - pierwszy lot samolotem  - oraz wszystko, co działo się od wylotu z Warszawy poprzez przesiadkę w Europie aż do Nowego Jorku, było jedną wielką przygodą. Potem nocleg w hotelu w New Jersey i... kolejna przygoda, czyli wyprawa na camp.

Gdy dojechałam na miejsce, odebrał mnie jeden z braci. Po ok. 20 min podróży ze starszym dziadkiem, dojechaliśmy na camp. Moje pierwsze wrażenie było takie: „ las, jezioro, wielki ośrodek i spokój. Wyjątkowe miejsce... i oby całe wakacje takie były”. Od razu poznałam dziewczyny z Polski i pokazały mi jak wszystko wygląda w ośrodku. Opowiedziały o swoich poprzednich wakacjach na Camp Marist i od razu nastawiły mnie pozytywnie.



Kolejnego dnia poszłam już do pracy, by zobaczyć, jak funkcjonuje kuchnia i co będę robiła. Dzień za dniem mijał, a ja uczyłam się coraz to nowych rzeczy, które nie zawsze były łatwe, ale dawały satysfakcję. W kuchni pracowało 8 dziewczyn z Polski, nasz szef kuchni Michael oraz Dayna, która pomagała szefowi. Każda z nas miała różne obowiązki, w zależności od tego, co w danym momencie było potrzebne. Jedna zmywała naczynia, inna przygotowywała „salad bar” z różnymi warzywami i wędlinami a kolejna zajmowała się przygotowaniami następnego posiłku. Praca nie była lekka, gdyż pierwsze tygodnie zawsze są trudne. Jednak po jakimś czasie człowiek dochodzi do perfekcji i nie ma już problemów z niczym.

Każdy dzień pracy przebiegał według ustalonego planu. Miałyśmy dwie przerwy w czasie dnia, jedną między śniadaniem i lunchem, a drugą - między lunchem a kolacją. Wtedy zwykle staraliśmy się nadrobić kontakt z rodziną i przyjaciółmi, pisząc maile czy też dzwoniąc. W wolnych chwilach spędzało się czas nad jeziorem, relaksując się lub rozmawiając z innymi. W wolne dni spaliśmy do 12 w południe, potem zaś korzystaliśmy z różnych sportów na terenie ośrodka, czy też jechaliśmy na zakupy do pobliskiego North Conway.

9 tygodni pracy na kampie minęło bardzo szybko i już pod koniec sierpnia rozstawaliśmy się z naszymi nowymi przyjaciółmi. Międzynarodowe relacje z ludźmi z takich krajów, jak: Meksyk, Wielka Brytania, Kanada, Francja czy też USA trwają jednak nadal. Kontaktujemy się ze sobą i mamy nadzieję, że kiedyś jeszcze się spotkamy!



Po zakończeniu programu, moim kolejnym docelowym punktem był (oczywiście) Nowy Jork. Zawsze marzyłam, by tam pojechać, i... spełniło się! Piękne miasto, urzekające swoją innością, tłumami ludzi, światłami na wystawach, różnorodnością wrażeń. Miasto, które nie śpi - to w 100% prawda. Na ulicach zawsze są ludzie, znajdzie się też otwarty sklep w środku nocy czy też barek z pizzą Zwiedziłam tak naprawdę wszystko, co chciałam zobaczyć w Nowym Jorku – Times Square, Statuę Wolności, Julliard School, Central Park, słynną 5th Avenue z niesamowitymi wystawami Diora czy też sklepem Tiffaniego.


Można by pisać i pisać... ale jeśli chcesz przeżyć to, co ja  - i  zapewne o wiele wiele więcej, polecam Ci Camp America. To naprawdę fajna opcja na wakacje, a gdy raz pojedziesz, to nie będziesz w stanie wyobrazić sobie innego ich spędzania! Dlatego też ja wyjeżdżam już po raz czwarty. Zachęcam i Ciebie i mam nadzieję, że zobaczymy się w przyszłym roku.

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej o moich wakacjach, campie lub resorcie - to pisz do mnie!

Iza Dańczak

Konsultantka Resort&Camp America



Camp America (United Kingdom) Camp America (Australia) Camp America (New Zealand) Camp America (Switzerland) Camp America (Austria) Camp America (Germany)

Work and travel - typy programów | Camp America | Resort America | Zgłoś się! | Twoje konto


American Institute for Foreign Study (UK) Ltd. Registered in England No. 939488 at 37 Queen's Gate, London SW7 5HR United Kingdom