Camp America
Programy Korzyści Jak wyjechać Zgłoś się Pobierz broszurę FAQ - odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania Kontakt Zapisz się i przyjdź na spotkanie informacyjne

Chcieć to móc!

Krzychu ze Śląska

Nie masz pomysłu na wakacje? Ja ci podsunę - USA. Mówisz: za daleko, za drogo, to nierealne. Też tak mówiłem. Przeczytaj moją relację z work and travel z Camp America, a zmienisz zdanie. Ale pamiętaj, że ostrzegałem – USA jest jak magnes!!!


Od przypadku do Ameryki!

...wynajęliśmy pokój w jednym z nowojorskich hosteli i ruszyliśmy w miasto. Początkowo trochę się przeraziliśmy, ponieważ wsiedliśmy do złego autobusu i nagle znaleźliśmy się w samym centrum Bronxu...


Santa Monica w pełnym słońcu

Ameryka... Wielki kraj, wielkich możliwości. Zdanie to od zawsze budziło we mnie chęć przekonania się, ile w tym jest prawdy. Wyjeżdżając na wakacje do USA nie myślałem, że ten pobyt w tak ogromnym stopniu zmieni moje spojrzenie na świat.


Anka Pełna Przygód

Weź byka za rogi i... pocałuj delfina! A chcesz zobaczyć, co mam wokół szyi? Kliknij poniżej... a tak jak ja nie będziesz znać granic! ;-) Dzięki work and travel z Camp America podbiłam świat!


Zagadka

Poznajesz mnie?... Niekoniecznie?... Ha! Jeśli chcesz rozwiązać tę intrygującą zagadkę, kliknij poniżej! ;-)


Lena Błażejczyk

Chcieć to móc!

Przygotowania do wyjazdu zaczęłam już we wrześniu i od końca października czekałam na upragniony placement. Kilka miesięcy minęło mi na proszeniu Sił Wyższych, aby moje życzenie zostało spełnione.

I stało się! Doczekałam się! Ta wyczekiwana informacja: "Congratulations, you have been placed!" To był najwspanialszy prezent noworoczny, gdyż miejsce na campie otrzymałam 6 stycznia.

Mojej radości nie było końca i od razu podjęłam wszelkie starania, aby być gotową na wakacje marzeń! Wygrałam batalię z uczelnią, nie wystraszyłam się konsula w Ambasadzie, no i sprostowałam pakowaniu walizki, aby już 4 czerwca siedzieć w Airbusie A330 lecącym do Nowego Jorku. Spełniał się mój sen, moje dziecięce marzenie...



Mimo to martwiłam się trochę o to co będzie. Zupełnie niepotrzebnie, gdyż już na samym początku pobytu spotkałam się ze wspaniałym przyjęciem ze strony pracowników campu i mojego szefostwa. Co nie zmieniało faktu, że nadal pytałam siebie samą: czy mój angielski jest zrozumiały? Czy podołam wszelkim trudom pracy? Czy nie będę osamotnioną Polką w wielkim świecie? Po kilku tygodniach śmiałam się z tych obaw i znałam odpowiedzi na swoje pytania. Moje umiejętności językowe poprawiały się w zaskakującym tempie. Czasami zdarzało mi się rozmawiać z rodzicami kompletnie nie zauważając, że mówię po angielski. I jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy się na mnie denerwowali! :)

Może na początku praca w charakterze Campower w housekeeping’u nie należy do łatwych. Trzeba było „ogarniać” cały camp (dzięki Bogu za golf cart’y), po pewnym czasie można się jednak przyzwyczaić i wyrobić własny „styl” pracy. Codziennie zajmowało nam to coraz mniej czasu, a przy tym robiłyśmy więcej, przez co mogłyśmy korzystać z wszelkich atrakcji naszego ośrodka. Uprzejme słowa „Thank you” połączone z uśmiechem i ciepłe słowa dyrektora sprawiały, że było warto trochę się zmęczyć :)

Osamotniona Polką w wielkim świecie? Nie mogłam być w większym błędzie! Jak ja się wtedy pomyliłam... Już pierwszego dnia poznałam świetnych ludzi, a wspólne radości i smutki, sukcesy i porażki, śmiech i łzy, zgody i kłótnie sprawiły, że staliśmy się wspaniałymi przyjaciółmi – na dobre i na złe...

Byłam w miejscu, które dało mi nie tylko doświadczenie, przyjaciół, dobrą znajomość języka, ale także pozwoliło otworzyć się na siebie samą oraz utwierdzić w przekonaniu że „chcieć to móc”.

Ponadto, „po-campowe” podróże pozwoliły mi zobaczyć to o czym śniłam jako mała dziewczynka, zwiedzić miejsca, o których rok wcześniej nawet bym nie pomyślała, że zwiedzę. Dzięki wyjazdowi z CA trafiłam m.in. do magicznego Bryce Canyon, kolorowego Las Vegas, bajecznego Grand Canyon, upragnionego Nowego Orleanu, malowniczego Yellowstone i wielu innych fantastycznych miejsc.

Nie żałuję stresu związanego z sesją, obawy o to, że nie pojadę, czy przegapionego Euro 2012. Bo jak można żałować czegoś, co doprowadziło Cię do spełnienia marzeń?! Ja dostałam od CA więcej niż się spodziewałam. Żyłam marzeniem w dosłownym tego słowa znaczeniu :) Niech więc nie dziwi was, że będę wracała tak często, jak pozwoli mi na to zdrowie i… Ambasada :D



Zachęcam wszystkich do udziału w programie CA i życzę, abyście jak ja, spełniali swoje marzenia! Bo przecież „chcieć to móc”!
Camp America (United Kingdom) Camp America (Australia) Camp America (New Zealand) Camp America (Switzerland) Camp America (Austria) Camp America (Germany)

Work and travel - typy programów | Camp America | Resort America | Zgłoś się! | Twoje konto


American Institute for Foreign Study (UK) Ltd. Registered in England No. 939488 at 37 Queen's Gate, London SW7 5HR United Kingdom