Camp America
Programy Korzyści Jak wyjechać Zgłoś się Pobierz broszurę FAQ - odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania Kontakt Zapisz się i przyjdź na spotkanie informacyjne

USA - United States of Adventure

Power Asia

Wróciłam do Polski jako zupełnie inna osoba: roześmiana, rozgadana, otwarta na ludzi i uwielbiająca z nimi rozmawiać, bardzo komunikatywna i odważna. Jeśli poradziłam sobie w Stanach Zjednoczonych, to już nic więcej mnie nie zaskoczy i nie złamie. Zaczęłam z nadzieją i optymizmem patrzeć w przyszłość. Złapałam amerykańskiego bakcyla!


Lecę do Ameryki!!!

Od małego chciałem pojechać do Ameryki, moim największym marzeniem było odwiedzić wielkie miasta i przeżyć niesamowite chwile nad Wielkim Kanionem. Pewnego dnia jechałem na jeden z cotygodniowych treningów z kolegą, którego poznałem tydzień wcześniej na uczelni. Spytał: „Czy słyszałeś o Camp America?”


Setki, tysiące, miliony niesamowitych wspomnień - muszę tam wrócić!

Do tej pory na samą myśl przechodzą mnie ciarki. Jako że z moich ust nie...


Anka Pełna Przygód

Weź byka za rogi i... pocałuj delfina! A chcesz zobaczyć, co mam wokół szyi? Kliknij poniżej... a tak jak ja nie będziesz znać granic! ;-) Dzięki work and travel z Camp America podbiłam świat!


Posłuchaj Andrzeja...

Wszystko zależy TYLKO i WYŁĄCZNIE od Ciebie... a możesz wszystko!!! Ja też miałem obawy, też się zastanawiałem "a co będzie jeśli...". Z perspektywy czasu i doświadczenia widzę, że niepotrzebnie.


Krzysztof Ozga

USA - United States of Adventure

Od kilku lat dojrzewała we mnie chęć poznania innej kultury, spotkania nowych ludzi, spędzenia niezapomnianych wakacji. Interesowało mnie, czy Times Square wygląda tak samo jak w telewizji, czy stan Maine choć w połowie przypomina ten, który wyobrażałem sobie, kartkując kolejne książki Stephena Kinga... w końcu w mojej głowie pojawiła się ta myśl: LECĘ DO STANÓW!

Kilka tygodni przed podjęciem decyzji co zamierzam robić w nadchodzące wakacje, obiło mi się o uszy, że istnieje taki program jak "Camp America", który oferuje studentom wyjazd do Stanów – praca, zwiedzanie, mega wspomnienia – to coś dla mnie, pomyślałem. Następnego dnia, jak co dzień, wstałem na zajęcia i wydawało mi się, że będzie to zwyczajny dzień – wykład, ćwiczenia, wykład. Myliłem się jednak. Wchodząc do budynku, w którym miał odbyć się wykład, zostałem zaczepiony przez pewną osobę... "Pewnie znowu chce mi polecić jakiś bank" – pomyślałem. W tym samym momencie spostrzegłem, że dziewczyna ma koszulkę z napisem "Camp America". Okazało się, że i owszem, chce mi coś doradzić, a mianowicie: jak spędzić niezapomniane wakacje. Uznałem to za znak. Tego samego dnia zalogowałem się na stronę i zacząłem wypełniać formularze aplikacji. Tak oto zaczęła się moja przygoda ze Stanami.


















Od ukończenia przeze mnie pełnej aplikacji minęło zaledwie kilka tygodni, aż tu pewnego styczniowego dnia wchodzę na swój profil na stronie programu, patrzę, a tu pojawiła się nowa informacja: YOU HAVE BEEN PLACED! Mojemu szczęściu nie było końca. Od tego dnia nie było godziny, żebym nie myślał, jak będzie w Stanach. Codziennie skrzętnie planowałem swoją podróż po pracy na campie. Nabrało to szczególnej wagi, gdy kilka dni późnej moja dziewczyna również dostała pracę na campie! Obydwoje każdą wolną chwilę spędzaliśmy szukając ciekawych miejsc na naszą wspólną podróż po Stanach Zjednoczonych. Dni mijały bardzo szybko, a perspektywa zobaczenia Nowego Jorku stawała się coraz bardziej realna.

Szał przedwyjazdowy rozpoczął się już w połowie maja, kiedy to zacząłem myśleć, co właściwie mam zabrać do tej Ameryki. Po kontakcie z szefem Campu wiedziałem mniej więcej, jakiej pogody się spodziewać, jednakże byłem przygotowany na wiele ewentualności. W końcu nadszedł upragniony czerwiec. 9 czerwca, 5:50 – wylot z Polski, 12:15 – przylot do Nowego Yorku. Rozpoczyna się podróż życia. Następnego dnia wraz z innymi ludźmi, którzy również mieli pracować na moim campie, wspólnie wyruszyliśmy do naszego docelowego miejsca – CAMP MARIST, NEW HAMPSHIRE.

Po przyjeździe, wraz z moimi nowymi znajomymi, ochoczo zabrałem się do pracy. Nasz nowy szef o imieniu Ernie pokazywał nam, co przez następne kilka tygodni będzie należało do naszych obowiązków. Mieliśmy również czas na poznanie naszego ośrodka. Tak zaczęły mijać tygodnie, praca szła ekipie coraz szybciej, poznaliśmy całą obsługę campu, a w wolnym czasie większość pobliskich miejscowości. Podczas pracy odbywały się liczne imprezy, organizowane dla dzieci przebywających w ośrodku, oczywiście z udziałem personelu. Już w pierwszym tygodniu naszego pobytu zostaliśmy "rzuceni na głęboką wodę", ponieważ tradycją mojego campu jest tzw. International Day, w którym  wszyscy pracownicy nie mieszkający na stałe w Ameryce przedstawiają dzieciom państwo, z którego pochodzą.

W czasie wolnym pomiędzy zadaniami w pracy oraz w tzw. "day offy" mieliśmy możliwość korzystania z licznych atrakcji, które były dostępne na naszym campie, dzieki czemu np. „nauczyliśmy się" ;) grać w tenisa. Jeździliśmy również na gokartach, często też spędzaliśmy czas nad jeziorem: kajaki, trampolina wodna, czy też po prostu wygrzewanie się na plaży. Podczas pobytu na campie, udało mi się również spełnić jedno z największych moich marzeń, zwiedziłem Maine – jako fan książek S. Kinga bardzo chciałem zobaczyć ten „tajemniczy” stan.

Dni mijały coraz szybciej, niepostrzeżenie zbliżał się koniec pracy, nadchodziło upragnione zwiedzanie Stanów – Boston, Nowy Jork, Filadelfia, Waszyngton, wszystko zaplanowane. To, o czym marzyliśmy razem z moją dziewczyną, spełniło się! Spędziliśmy ponad tydzień w Nowym Jorku, gdzie zobaczyliśmy większość atrakcji: podziwialiśmy miasto z tarasu widokowego Top of the Rock, odpoczywaliśmy w Central Parku, zwiedziliśmy chyba wszystkie dzielnice Big Apple. W Bostonie znaleźliśmy czas na odwiedzenie Harvardu – naszej przyszłej uczelni. ;) Waszyngton poznawaliśmy śladami Roberta Langdona, postaci z książek Dana Browna. Zastanawiacie się pewnie, dlaczego nie zwiedziliśmy więcej - otóż stopniujemy sobie nasz American Dream. ;) Już planujemy kolejną trasę.

Wakacje spędzone z Camp America udowodniły mi, że nawet w trudnych sytuacjach z pewnością sobie poradzę. Poznałem niezapomnianych ludzi z różnych zakątków świata. Z praktycznych stron wyjazdu zdecydowanie podszkoliłem swój angielski. ;) Przeżyłem wiele niezapomnianych chwil, zobaczyłem wiele. Wszystko to dzięki CA - a jeszcze trochę ponad rok temu nie podejrzewałem, że w tej chwili będę opowiadać Wam swoje doświadczenia z podróży po Stanach Zjednoczonych. 
Camp America (United Kingdom) Camp America (Australia) Camp America (New Zealand) Camp America (Switzerland) Camp America (Austria) Camp America (Germany)

Work and travel - typy programów | Camp America | Resort America | Zgłoś się! | Twoje konto


American Institute for Foreign Study (UK) Ltd. Registered in England No. 939488 at 37 Queen's Gate, London SW7 5HR United Kingdom