Camp America
Programy Korzyści Jak wyjechać Zgłoś się Pobierz broszurę FAQ - odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania Kontakt Zapisz się i przyjdź na spotkanie informacyjne

Lecę do Ameryki!!!

Szok, który Wam polecam!

Stany były moim marzeniem od dzieciństwa i w końcu udało mi się to marzenie spełnić!


Przeżyć wodospad

...zjechaliśmy do Cave of the Wind, gdzie woda z wodospadu spadała nam na głowy, a my ubrani w foliowe płaszcze i specjalne sandały próbowaliśmy utrzymać się na nogach. Oczywiście nie obeszło się bez przekroczenia granicy z Kanadą...


Adrian - The Fan

Nie wahaj się, jedź z nami - Ameryka czeka na Ciebie! A jeśli masz wątpliwości - pisz lub dzwoń do mnie, zwłaszcza jeśli studiujesz w Łodzi.


USA - odległy ląd, nagle stał się bliski i osiągalny

O Stanach marzyłam całe życie. Zawsze chciałam zobaczyć to, co mnie jako kinomaniaka urzekało w amerykańskich filmach: skyscrapers, duże miasta, szybkie tempo życia, ogromny Nowy Ląd i międzykulturowe społeczeństwo.


Olrzyn forever

Chciałem tylko zapytać, czy wiesz, co to znaczy: "Wielka Przygoda"?…… Ja mogę powiedzieć, że tak… Byłem w Las Vegas, byłem w Nowym Yorku, oglądałem z bliska Wielki Kanion Colorado... i zamierzam zobaczyć ZNACZNIE więcej… a Ty co będziesz robić w te wakacje??


Kasper Cichosz

Lecę do Ameryki!!!

Od małego chciałem pojechać do Ameryki, moim największym marzeniem było odwiedzić wielkie miasta i przeżyć niesamowite chwile nad Wielkim Kanionem. Pewnego dnia jechałem na jeden z cotygodniowych treningów z kolegą, którego poznałem tydzień wcześniej na uczelni. Spytał: „Czy słyszałeś o Camp America?”

Odparłem, że pierwsze słyszę, a wtedy on zaczął mi opowiadać, w jaki to łatwy sposób można złożyć aplikację i wyjechać wraz z programem Camp America do U.S.A. Stwierdzając, że nie mam nic do stracenia, wróciłem do domu i złożyłem aplikację, która krok po kroku doprowadziła mnie do spotkania z konsultantem Camp America. Odpowiedział mi na wszystkie dręczące mnie pytania i wątpliwości, dostarczyłem wszystkie wymagane dokumenty i zacząłem czekać.... Tydzień później dostałem maila z propozycją pracy jako instruktor windsurfingu na Campie w Michigan. LECĘ DO AMERYKI!!!

Stres i oczekiwanie na datę wylotu były nie do opisania. Jednak piątego czerwca, po wylądowaniu w Chicago z dokładnymi wskazówkami dojazdu, nie miałem najmniejszych problemów z dotarciem na camp. Na miejscu, po oficjalnym powitaniu, spotkałem wielu ciekawych ludzi z całego świata, którzy pozytywnie mnie zaskoczyli swoim entuzjazmem, a którzy tak, jak ja, musieli odnaleźć się w nowym otoczeniu. Niesamowita atmosfera i doświadczenie, jakie zdobyłem podczas moich pierwszych dni w U.S.A, były pod każdym względem niepowtarzalne.  

Podczas pierwszego tygodnia camp przeprowadził nam kurs przygotowawczy na stopień ratownika wodnego, dzieki czemu nawiązałem mnóstwo kontaktów i przełamałem tak zwaną barierę językową. Przez 9 tygodni w małej miejscowości Decatur pracowałem jako instruktor windsurfingu, ucząc tego sportu dzieciaki w wieku od 7 do 15 lat. Jako counsellor, czyli wychowawca i opiekun grupy, przez całe dziewięć tygodni mieszkałem z piętnastoma piętnastolatkami w dużej drewnianej chacie tuż nad jeziorem. Życie na campie z dnia na dzień stawało się coraz ciekawsze, poznawałem mnóstwo niesamowitych ludzi z każdego zakamarka świata, a ci anglojęzyczni posługiwali się pięcioma różnymi akcentami, do których musiałem przywyknąć... (Szkotów do dziś nie rozumiem). Zapoznawałem się ze zwyczajami i charakterem Amerykanów, którzy wbrew pozorom są bardzo uprzejmymi i pomocnymi osobami. Współpraca z nimi sprawia mi ogromną przyjemność.

W każdej chwili mogłem liczyć na dyrekcję campu, która czuwała nad tym, żebym czuł się jak najlepiej, dbała o moje zdrowie i samopoczucie. Jeśli miałem jakiś problem bądź sugestię, ta natychmiast była wysłuchiwana i rozwiązywana, co dawało mi poczucie bezpieczeństwa, które jest w sumie bardzo ważne w miejscu tak obcym.

Co tydzień jeździliśmy na całodniowe wycieczki nad Lake Michigan oraz po okolicach tej małej miejscowości, w której znajdował się Camp. Wieczory spędzaliśmy w gronie instruktorów, opiekunów i obsługi technicznej campu, gdzie mogliśmy odpocząć od codziennej rutyny i zrelaksować się w pobliskim barze.

Zakończenie pracy i rozstawanie się z najlepszymi przyjaciółmi po dziesięciu tygodniach było trudne, lecz chęci i motywacja do podróżowania po Stanach były jeszcze silniejsze... Byłem gotowy na wielką podróż mojego życia!!! Wraz z trzema kolegami - z Izraela, Anglii i Florydy - zaczęliśmy podróż zwiedzając na wypożyczonych rowerach Chicago i kończąc dzień wejściem na wieżowiec Sears Tower (najwyższy w USA). Po kilkudniowej eksploracji Chicago i przelocie do Tampa (Floryda) byliśmy gotowi na prawdziwe emocje.

Wsiedliśmy więc w samochód i udaliśmy się na zachód, by spełnić nasze wspólne marzenia i dojechać do Arizony nad Wielki Kanion.... Przed nami 8000 km, JEDZIEMY!!!

Przygody i wspomnienia, jakie zostawiłem wraz z trójką przyjaciół na trasie przez USA były czymś, czego nie zapomnę do końca życia... Przejazd przez dzikie drogi, mieszkanie w namiotach na pustyniach Teksasu i Nowego Meksyku, sprzedaż i kupno nowego samochodu z powodu awarii silnika na środku pustkowia... No i oczywiście mój wymarzony, niezapomniany widok Wielkiego Kanionu. Wschód i zachód słońca, jaki ujrzeliśmy nad tym przepięknym miejscem były po prostu nieziemskie... Nie wiedzieliśmy, co powiedzieć, każdy tylko siedział i wpatrywał się z niedowierzaniem i poczuciem, że udało mu się dokonać czegoś wielkiego.  

W drodze powrotnej atrakcji dodały nam stany Utah i Colorado, po czym udaliśmy się z powrotem do Tampy (Floryda). Stamtąd odlatywałem do Nowego Jorku - miałem spędzić tam 2 dni maszerując tam i z powrotem po Manhattanie. Jednak los chciał, żebym spóźnił się na samolot i został kolejne dwa dni na Florydzie, po czym - już bez szansy na obejrzenie Nowego Jorku, odleciałem prosto do Warszawy z lotniska w Newark, New Jersey.  

Chwile, które spędziłem w USA, były czymś, czego nie zapomnę do końca życia... Przepiękne chwile na campie, podróż samochodem przez całe Stany, spełnienie mojego marzenia nad Wielkim Kanionem i niesamowici ludzie, których poznałem.  Serdecznie polecam work and travel w USA z Camp America, bo z własnego doświadczenia wiem, że jest to realna szansa na spełnienie marzeń. Teraz nie pozostało mi nic innego, jak czekać te kilka miesięcy, aby znów móc powiedzieć: „LECĘ DO AMERYKI!!!”    
Camp America (United Kingdom) Camp America (Australia) Camp America (New Zealand) Camp America (Switzerland) Camp America (Austria) Camp America (Germany)

Work and travel - typy programów | Camp America | Resort America | Zgłoś się! | Twoje konto


American Institute for Foreign Study (UK) Ltd. Registered in England No. 939488 at 37 Queen's Gate, London SW7 5HR United Kingdom