Camp America
Przyjedź na Wielkie Targi Camp America w Krakowie po natychmiastowy placement! To już 29 stycznia (poniedziałek), godz. 12.00!         *  *  *         Studenckie wakacje w USA nr 1 w Polsce! Bilet lotniczy, zakwaterowanie i wyżywienie gratis, koszt programu 299 + 399 + 1949 zł (3 raty, cena zawiera ubezpieczenie) plus $ 160 wiza USA - zapraszamy!
Programy Korzyści Jak wyjechać Zgłoś się Pobierz broszurę FAQ - odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania Kontakt Zapisz się i przyjdź na spotkanie informacyjne

Lecę do Ameryki!!!

Congratulations, you have been placed!

Znajomi z campu ostrzegali mnie. „Gdy tylko wyjdziesz z Grand Central, nie wpadnij pod samochód. Już jedną koleżankę rok temu musieliśmy ratować, gdy zapatrzyła się na wierzchołki budynków.”


Adrian - The Fan

Nie wahaj się, jedź z nami - Ameryka czeka na Ciebie! A jeśli masz wątpliwości - pisz lub dzwoń do mnie, zwłaszcza jeśli studiujesz w Łodzi.


I've been there...

Masz czasem wrażenie, że twoje wakacje są nudne i monotonne? Że nie masz żadnego pomysłu na zagospodarowanie 3 długich miesięcy, poza krótkim wyjazdem nad morze lub w góry? Ja miałem podobne odczucia. Dlatego wybrałem Camp America.


The Big Apple Dream

Wkraczając do Nowego Jorku po raz pierwszy, wspinając się po szerokich schodach kolejowej stacji Penn Station, głowę wypełnioną miałem setkami projekcji, kolekcjonowanymi przez lata obrazami, które silnie wpłynęły na moją wyobraźnię. „Dawno temu w Ameryce”, „Manhattan”, „25. godzina”, „Taksówkarz”. Setki filmów, seriali, piosenek i książek próbowały uformować z moich myśli jeden spójny obraz tego, czego mógłbym się spodziewać...


Santa Monica w pełnym słońcu

Ameryka... Wielki kraj, wielkich możliwości. Zdanie to od zawsze budziło we mnie chęć przekonania się, ile w tym jest prawdy. Wyjeżdżając na wakacje do USA nie myślałem, że ten pobyt w tak ogromnym stopniu zmieni moje spojrzenie na świat.


Kasper Cichosz

Lecę do Ameryki!!!

Od małego chciałem pojechać do Ameryki, moim największym marzeniem było odwiedzić wielkie miasta i przeżyć niesamowite chwile nad Wielkim Kanionem. Pewnego dnia jechałem na jeden z cotygodniowych treningów z kolegą, którego poznałem tydzień wcześniej na uczelni. Spytał: „Czy słyszałeś o Camp America?”

Odparłem, że pierwsze słyszę, a wtedy on zaczął mi opowiadać, w jaki to łatwy sposób można złożyć aplikację i wyjechać wraz z programem Camp America do U.S.A. Stwierdzając, że nie mam nic do stracenia, wróciłem do domu i złożyłem aplikację, która krok po kroku doprowadziła mnie do spotkania z konsultantem Camp America. Odpowiedział mi na wszystkie dręczące mnie pytania i wątpliwości, dostarczyłem wszystkie wymagane dokumenty i zacząłem czekać.... Tydzień później dostałem maila z propozycją pracy jako instruktor windsurfingu na Campie w Michigan. LECĘ DO AMERYKI!!!

Stres i oczekiwanie na datę wylotu były nie do opisania. Jednak piątego czerwca, po wylądowaniu w Chicago z dokładnymi wskazówkami dojazdu, nie miałem najmniejszych problemów z dotarciem na camp. Na miejscu, po oficjalnym powitaniu, spotkałem wielu ciekawych ludzi z całego świata, którzy pozytywnie mnie zaskoczyli swoim entuzjazmem, a którzy tak, jak ja, musieli odnaleźć się w nowym otoczeniu. Niesamowita atmosfera i doświadczenie, jakie zdobyłem podczas moich pierwszych dni w U.S.A, były pod każdym względem niepowtarzalne.  

Podczas pierwszego tygodnia camp przeprowadził nam kurs przygotowawczy na stopień ratownika wodnego, dzieki czemu nawiązałem mnóstwo kontaktów i przełamałem tak zwaną barierę językową. Przez 9 tygodni w małej miejscowości Decatur pracowałem jako instruktor windsurfingu, ucząc tego sportu dzieciaki w wieku od 7 do 15 lat. Jako counsellor, czyli wychowawca i opiekun grupy, przez całe dziewięć tygodni mieszkałem z piętnastoma piętnastolatkami w dużej drewnianej chacie tuż nad jeziorem. Życie na campie z dnia na dzień stawało się coraz ciekawsze, poznawałem mnóstwo niesamowitych ludzi z każdego zakamarka świata, a ci anglojęzyczni posługiwali się pięcioma różnymi akcentami, do których musiałem przywyknąć... (Szkotów do dziś nie rozumiem). Zapoznawałem się ze zwyczajami i charakterem Amerykanów, którzy wbrew pozorom są bardzo uprzejmymi i pomocnymi osobami. Współpraca z nimi sprawia mi ogromną przyjemność.

W każdej chwili mogłem liczyć na dyrekcję campu, która czuwała nad tym, żebym czuł się jak najlepiej, dbała o moje zdrowie i samopoczucie. Jeśli miałem jakiś problem bądź sugestię, ta natychmiast była wysłuchiwana i rozwiązywana, co dawało mi poczucie bezpieczeństwa, które jest w sumie bardzo ważne w miejscu tak obcym.

Co tydzień jeździliśmy na całodniowe wycieczki nad Lake Michigan oraz po okolicach tej małej miejscowości, w której znajdował się Camp. Wieczory spędzaliśmy w gronie instruktorów, opiekunów i obsługi technicznej campu, gdzie mogliśmy odpocząć od codziennej rutyny i zrelaksować się w pobliskim barze.

Zakończenie pracy i rozstawanie się z najlepszymi przyjaciółmi po dziesięciu tygodniach było trudne, lecz chęci i motywacja do podróżowania po Stanach były jeszcze silniejsze... Byłem gotowy na wielką podróż mojego życia!!! Wraz z trzema kolegami - z Izraela, Anglii i Florydy - zaczęliśmy podróż zwiedzając na wypożyczonych rowerach Chicago i kończąc dzień wejściem na wieżowiec Sears Tower (najwyższy w USA). Po kilkudniowej eksploracji Chicago i przelocie do Tampa (Floryda) byliśmy gotowi na prawdziwe emocje.

Wsiedliśmy więc w samochód i udaliśmy się na zachód, by spełnić nasze wspólne marzenia i dojechać do Arizony nad Wielki Kanion.... Przed nami 8000 km, JEDZIEMY!!!

Przygody i wspomnienia, jakie zostawiłem wraz z trójką przyjaciół na trasie przez USA były czymś, czego nie zapomnę do końca życia... Przejazd przez dzikie drogi, mieszkanie w namiotach na pustyniach Teksasu i Nowego Meksyku, sprzedaż i kupno nowego samochodu z powodu awarii silnika na środku pustkowia... No i oczywiście mój wymarzony, niezapomniany widok Wielkiego Kanionu. Wschód i zachód słońca, jaki ujrzeliśmy nad tym przepięknym miejscem były po prostu nieziemskie... Nie wiedzieliśmy, co powiedzieć, każdy tylko siedział i wpatrywał się z niedowierzaniem i poczuciem, że udało mu się dokonać czegoś wielkiego.  

W drodze powrotnej atrakcji dodały nam stany Utah i Colorado, po czym udaliśmy się z powrotem do Tampy (Floryda). Stamtąd odlatywałem do Nowego Jorku - miałem spędzić tam 2 dni maszerując tam i z powrotem po Manhattanie. Jednak los chciał, żebym spóźnił się na samolot i został kolejne dwa dni na Florydzie, po czym - już bez szansy na obejrzenie Nowego Jorku, odleciałem prosto do Warszawy z lotniska w Newark, New Jersey.  

Chwile, które spędziłem w USA, były czymś, czego nie zapomnę do końca życia... Przepiękne chwile na campie, podróż samochodem przez całe Stany, spełnienie mojego marzenia nad Wielkim Kanionem i niesamowici ludzie, których poznałem.  Serdecznie polecam work and travel w USA z Camp America, bo z własnego doświadczenia wiem, że jest to realna szansa na spełnienie marzeń. Teraz nie pozostało mi nic innego, jak czekać te kilka miesięcy, aby znów móc powiedzieć: „LECĘ DO AMERYKI!!!”    
Camp America (United Kingdom) Camp America (Australia) Camp America (New Zealand) Camp America (Switzerland) Camp America (Austria) Camp America (Germany)

Work and travel - typy programów | Camp America | Resort America | Zgłoś się! | Twoje konto


American Institute for Foreign Study (UK) Ltd. Registered in England No. 939488 at 37 Queen's Gate, London SW7 5HR United Kingdom