New York... Washington... Atlantic City... zapierające dech w piersiach miejsca, a jednocześnie, mogło by się wydawać, trudne do osiągnięcia? Może kiedyś... ale nie DZISIAJ!!
Wszystko zależy TYLKO i WYŁĄCZNIE od Ciebie... a możesz wszystko!!! Ja też miałem obawy, też się zastanawiałem "a co będzie jeśli...". Z perspektywy czasu i doświadczenia widzę, że niepotrzebnie.
Od kilku lat dojrzewała we mnie chęć poznania innej kultury, spotkania nowych ludzi, spędzenia niezapomnianych wakacji. Interesowało mnie, czy Times Square wygląda tak samo jak w telewizji, czy stan Maine choć w połowie przypomina ten, który wyobrażałem sobie, kartkując kolejne książki Stephena Kinga...w końcu w mojej głowie pojawiła się ta myśl: LECĘ DO STANÓW!
Pewnie w tej chwili znajdujecie się w takiej samej sytuacji, jak ja ponad 4 lata temu, bo właśnie wtedy zaczęła się moja przygoda z Camp America. Tak jak Wy wpadłem wówczas na pomysł zwany "work & travel" w USA. Przygoda ta trwa do dzisiaj...
O Stanach marzyłam całe życie. Zawsze chciałam zobaczyć to, co mnie jako kinomaniaka urzekało w amerykańskich filmach: skyscrapers, duże miasta, szybkie tempo życia, ogromny Nowy Ląd i międzykulturowe społeczeństwo.
...wynajęliśmy pokój w jednym z nowojorskich hosteli i ruszyliśmy w miasto. Początkowo trochę się przeraziliśmy, ponieważ wsiedliśmy do złego autobusu i nagle znaleźliśmy się w samym centrum Bronxu...
Od małego chciałem pojechać do Ameryki, moim największym marzeniem było odwiedzić wielkie miasta i przeżyć niesamowite chwile nad Wielkim Kanionem. Pewnego dnia jechałem na jeden z cotygodniowych treningów z kolegą, którego poznałem tydzień wcześniej na uczelni. Spytał: „Czy słyszałeś o Camp America?”
Wkraczając do Nowego Jorku po raz pierwszy, wspinając się po szerokich schodach kolejowej stacji Penn Station, głowę wypełnioną miałem setkami projekcji, kolekcjonowanymi przez lata obrazami, które silnie wpłynęły na moją wyobraźnię.
Od małego dzieciaka zawsze fascynowałem się Ameryką. Zawsze marzyłem o wyjeździe „za wielką wodę”. Ale gdzie mi, prostemu chłopakowi ze Śląska mogła się przydarzyć okazja do wyjazdu....a jednak mogła!!!
Nie masz pomysłu na wakacje? Ja ci podsunę - USA. Mówisz: za daleko, za drogo, to nierealne. Też tak mówiłem. Przeczytaj moją relację z work and travel z Camp America, a zmienisz zdanie.
Stany to miejsce, w którym zakochałem się od pierwszego wejrzenia! Spełniłem tam swoje największe marzenie i nie żałuję decyzji o wyjeżdzie.