W tej chwili mija już niemal dziesięć lat od momentu, kiedy zdecydowałem się wziąć udział w przygodzie "work and travel" fundowanej przez Camp America. Pojechałem na camp. No i przepadłem. Zakochałem się w Ameryce i od tej pory musiałem do niej wracać!
Chciałem tylko zapytać, czy wiesz, co to znaczy: "Wielka Przygoda"?…… Ja mogę powiedzieć, że tak… Byłem w Las Vegas, byłem w Nowym Yorku, oglądałem z bliska Wielki Kanion Colorado... i zamierzam zobaczyć ZNACZNIE więcej… a Ty co będziesz robić w te wakacje??
Moja przygoda ze Stanami zaczęła się przed kilkoma laty. Wciąż jeszcze pamiętam rozmowę z koleżanką, która właśnie wróciła z USA, pokazywała mi zdjęcia i opowiadała, jak bardzo jej się tam podobało. Zapragnęłam wtedy na własne oczy zobaczyć miejsca, które do tej pory widziałam jedynie na filmach...
Moja przygoda rozpoczęła się na lotnisku Okęcie 19 czerwca 2004 roku. Był wczesny poranek, kiedy moje niedospane oczy uświadomiły sobie, iż pierwszy wylot za ocean zaczyna się realizować...
Do tej pory na samą myśl przechodzą mnie ciarki. Jako że z moich ust nie wydobyło się ani jedno słowo, pani spytała czy nadal jestem zainteresowany.
Jest słoneczny czerwcowy ranek, około 7:00 na zegarku, silniki Boeinga rozgrzewają się i rozpędzają, hamulce samolotu odpuszczają, a on sam w ciągu kilku sekund osiąga zawrotne przyspieszenie wciskające w fotel i podrywa się w górę... wszyscy to czują... już jesteśmy w powietrzu... po pewnym czasie widać ocean...
Camp America to moja największa przygoda życia. Jest to najlepszy i najbardziej oryginalny sposób na spędzenie ekstra wakacji!!! W dodatku jest on w zasięgu każdej studenckiej kieszeni.
Wakacje w USA pozwoliły mi w inny sposób spojrzeć na świat. Gdybym mogła, wszystkie swoje wakacje spędzałabym w USA z Camp America!
O Camp America wiedziałam dużo, ponieważ mój brat od wielu lat jeździł z tym programem do USA. Co roku wracał pełen wrażeń i nowych doświadczeń. Uwielbiałam oglądać zdjęcia, które zrobił za „wielką wodą” i słuchać niekończących się opowieści. Już wtedy wiedziałam, że kiedyś ja tez tam pojadę...