Moja przygoda z Camp America zaczęła się w ubiegłym roku. Po zakwalifikowaniu się do programu i wypełnieniu niezbędnych dokumentów pozostało mi tylko stawić się o wyznaczonej godzinie na lotnisku i... witaj Przygodo! :-)
"Gratulujemy - właśnie wyruszasz na wakacje swojego życia" - tak brzmiała wiadomość, którą dostałem któregoś wiosennego dnia. Bo oto otrzymałem odpowiedź z Camp America, że dostałem miejsce na obozie letnim w Massachusetts i mam się stawić 19 czerwca na lotnisku Okęcie, cały spakowany i gotowy do drogi!
Moja przygoda z USA od początku była zwariowana. Ogłoszenie Camp America na temat wyjazdów wakacyjnych znalazła moja Mama i to właśnie ona namówiła mnie, abym udała się na prezentację. Ponad godzinę siedziałam wraz z koleżanką i słuchałam z zaciekawieniem o tym wszystkim, co się dzieje gdzieś Tam za wielką wodą.
Moja przygoda z Camp America zaczęła się w grudniu 2006 r., kiedy to podjęłam decyzję o wyjeździe do USA. Szczerze powiem, że słyszałam już o takiej możliwości dużo wcześniej, nawet byłam na prezentacji programu Camp America rok przed decyzją!!!
Witam Was serdecznie! Pewnie w tej chwili znajdujecie się w takiej samej sytuacji, jak ja ponad 4 lata temu, bo właśnie wtedy zaczęła się moja przygoda z Camp America. Tak jak Wy wpadłem wówczas na pomysł spędzenia moich najbliższych wakacji w USA. Przygoda ta trwa do dzisiaj!
Najpierw stos papierów do wypełnienia, później wielkie pranie i prasowanie oczywiście - no, bo nie będę ukrywać że jak każda dziewczyna chciałam wziąć więcej niż do plecaka zmieścić się mogło a na koniec plecak na bary i na lotnisko w Warszawie marsz!
"Jeżeli marzy tylko jeden człowiek, pozostaje to tylko marzeniem. Jeżeli zaś będziemy marzyć wszyscy razem, będzie to już początek nowej rzeczywistości." Helder Camara
Nigdy nie zapomnę ostatniego dnia w Kalifornii, kiedy leżałem w pełnym słońcu na plaży w Santa Monica, podziwiając pasmo gór rozciągające się tuż nad oceanem.
"Hey Jean!" - tak przywitał mnie na lotnisku w Detroit, ogolony na łyso, ze złotym łańcuchem na szyi, czarnoskóry przedstawiciel mojego pierwszego ośrodka w Stanach. "No, tak - tu chyba wszystko jest całkowicie popaprane" - pomyślałem sobie, wiedząc, że przecież mój ośrodek miał być malowniczo położonym, ortodoksyjnym żydowskim campem dla dzieci nie tylko z USA, ale i z Izraela.
Upłynęło już sporo czasu od mojego wyjazdu na obóz, ale wspomnienia są wciąż żywe. Decyzję o wyjeździe podjęłam bardzo szybko, ale w tamtych odległych czasach nie było łatwo dotrzeć do informacji o Camp America, nie mówiąc już o konsultancie...
Nie potrafię sobie wyobrazić wakacji bez Camp America. Będę z Wami szczera - jestem uzależniona! Jeżdżę na camp od 6 lat...
Moja najbardziej niesamowita przygoda życia zaczęła się całkowicie niespodziewanie. Zupełnie przypadkowo wpadła mi w ręce ulotka Camp America, która mnie zainteresowała. Jednak dopiero prezentacja na wydziale i spotkanie z konsultantem przekonały mnie całkowicie do tego, że z programem o tak długoletniej tradycji, jak Camp America, naprawdę warto polecieć choćby za ocean.